Shiseido Lacquer Rouge to pomadka w płynie, która zapewnia intensywny kolor i niezwykłą głębię połysku pozostawiając usta idealnie gładkie , jak polakierowane.
Zapraszam na recenzję :
INES BEAUTY KLIK KLIK
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pomadka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pomadka. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 16 października 2014
niedziela, 23 marca 2014
Estee Lauder Pure Color Envy Lipstick
Zainspirowana nowoczesną architekturą sylwetka nowej pomadki jest imponująca i delikatna zarazem. Zachwyca nowoczesny design i mocna, smukła i elegancka linia. Opakowanie utrzymane jest w charakterystycznej dla Estée Lauder granatowo-złotej kolorystyce, a złote zdobienia umieszczone w górnej i dolnej części oraz wewnętrzne złocenia symbolizują nowoczesny glamour i niepowtarzalny styl marki. Innowacyjne, magnetyczne wspomaganie zamykania sprawia, że denko jest zawsze idealnie zamknięte, a smukły kształt sztyftu przekształca tę niezwykle elegancką pomadkę w manifest czystego luksusu.
Jeśli macie chęć przyjrzeć się bliżej zaprezentowanym kolorom zapraszam na
INES BEAUTY
sobota, 25 stycznia 2014
Sisley, phyto lip twist
Sisley, phyto lip twist - gorąca nowość do makijażu ust. Kredka do ust Sisley działająca na dwóch płaszczyznach. Silnie pielęgnuje usta i nadaje im głęboki i soczysty kolor.
Kredka ubrana jest w zeberkę, kolorystyka opakowania nadaje jej szykowności i klasy. Bardzo lubię połączenie czerni i bieli stąd też mój zachwyt nad wyglądem tej kredki.
Wielopłaszczyznowe działanie Sisley, phyto lip twist to zasługa :
* wygładzający ekstrakt z żywicy balsamowca - jedna z najstarszych substancji zapachowych , podobna do stosowanej w medycynie ajurwedyjskiej mirry. Ma właściwości wygładzające kontur ust a przez właściwości napinające zmniejsza również widoczność zmarszczek i redukuje ich głębokość.
* fitoskwalan - uzyskany z oliwy z oliwek , bardzo dobrze utrzymując poziom nawilżenia ust nadaje im sprężystości i elastyczności
* nabłyszczający kompleks estrów , lśniące polimery filmotwórcze sprawiają ,że usta pięknie lśnią, a błysk jest długotrwały.
Sisley, phyto lip twist nie wymaga temperowania, wysuwana żelowa konsystencja w formie sztyftu komfortowo rozprowadza się na ustach , a jej wyjątkowa formuła pozwala na uzyskanie intensywności koloru wedle upodobań.
Jednorazowe pociągnięcie daje delikatny filtr, kolejne warstwy potęgują intensywność koloru wysuwając usta na pierwszy plan naszego makijażu.
Spośród sześciu dostępnych kolorów ja wybrałam w kolorze 2 Baby - łagodny róż
Sisley, phyto lip twist 2 Baby to naprawdę bardzo delikatny i łagodny róż. Moje usta są sinawe i dość ciemne, a ten róż fajnie je rozjaśnia. Pomadka jest tak komfortowa , że mam ochotę miziać się nią non stop mimo tego, że długo się utrzymuje na ustach. Usta stają się pełniejsze i bardziej napięte, zmarszczki rzeczywiście jakby się wygładzają. Kredka nie zbiera się w załamaniach naskórka ust, doskonale pielęgnuje moje chimeryczne usta i nadaje im cudny połysk. Nie ma uczucia ściągnięcia, pomadka nie migruje poza kontur ust a dzięki jej formie poprawa makijażu nie wymaga użycia lusterka:)
W makijażu :
W gamie kolorystycznej jaką zaproponowała marka Sisley znajdziemy delikatne odcienie beżu i różu ale też i bardziej intensywne i uwodzicielskie kolory,jestem pewna, że każda z nas wybierze coś odpowiedniego dla siebie :)
1 Nude - spokojny beż2 Baby - łagodny róż 3 Peach - wyrazisty koral 4 Pinky - ożywiający róż 5 Berry - zmysłowa śliwka 6 Cherry - intensywna czerwień
Ja ze swojej strony mogę Wam gorąco polecić Sisley, phyto lip twist! Jeśli lubicie Chubby Stick Clinique Intense te Sisley też powinny wpisać się Wasze potrzeby :) Ja po tej mam chęć na jeszcze inne kolory, nie wiem tylko czy uderzyć w coś stonowanego na co dzień czy zaszaleć z bardziej intensywnym odcieniem ;)
Jak Wam się podoba kolekcja kredek-zeberek Sisley na wiosnę 2014 ? Wpadł Wam któryś kolor w oko na usta oczywiście ? :)
Sisley, phyto lip twist dostępna jest do stycznia 2014 roku w perfumeriach w cenie 155zł.
Kredka ubrana jest w zeberkę, kolorystyka opakowania nadaje jej szykowności i klasy. Bardzo lubię połączenie czerni i bieli stąd też mój zachwyt nad wyglądem tej kredki.
Wielopłaszczyznowe działanie Sisley, phyto lip twist to zasługa :
* wygładzający ekstrakt z żywicy balsamowca - jedna z najstarszych substancji zapachowych , podobna do stosowanej w medycynie ajurwedyjskiej mirry. Ma właściwości wygładzające kontur ust a przez właściwości napinające zmniejsza również widoczność zmarszczek i redukuje ich głębokość.
* fitoskwalan - uzyskany z oliwy z oliwek , bardzo dobrze utrzymując poziom nawilżenia ust nadaje im sprężystości i elastyczności
* nabłyszczający kompleks estrów , lśniące polimery filmotwórcze sprawiają ,że usta pięknie lśnią, a błysk jest długotrwały.
Jednorazowe pociągnięcie daje delikatny filtr, kolejne warstwy potęgują intensywność koloru wysuwając usta na pierwszy plan naszego makijażu.
Spośród sześciu dostępnych kolorów ja wybrałam w kolorze 2 Baby - łagodny róż
Sisley, phyto lip twist 2 Baby to naprawdę bardzo delikatny i łagodny róż. Moje usta są sinawe i dość ciemne, a ten róż fajnie je rozjaśnia. Pomadka jest tak komfortowa , że mam ochotę miziać się nią non stop mimo tego, że długo się utrzymuje na ustach. Usta stają się pełniejsze i bardziej napięte, zmarszczki rzeczywiście jakby się wygładzają. Kredka nie zbiera się w załamaniach naskórka ust, doskonale pielęgnuje moje chimeryczne usta i nadaje im cudny połysk. Nie ma uczucia ściągnięcia, pomadka nie migruje poza kontur ust a dzięki jej formie poprawa makijażu nie wymaga użycia lusterka:)
W makijażu :
W gamie kolorystycznej jaką zaproponowała marka Sisley znajdziemy delikatne odcienie beżu i różu ale też i bardziej intensywne i uwodzicielskie kolory,jestem pewna, że każda z nas wybierze coś odpowiedniego dla siebie :)
1 Nude - spokojny beż2 Baby - łagodny róż 3 Peach - wyrazisty koral 4 Pinky - ożywiający róż 5 Berry - zmysłowa śliwka 6 Cherry - intensywna czerwień
Ja ze swojej strony mogę Wam gorąco polecić Sisley, phyto lip twist! Jeśli lubicie Chubby Stick Clinique Intense te Sisley też powinny wpisać się Wasze potrzeby :) Ja po tej mam chęć na jeszcze inne kolory, nie wiem tylko czy uderzyć w coś stonowanego na co dzień czy zaszaleć z bardziej intensywnym odcieniem ;)
Jak Wam się podoba kolekcja kredek-zeberek Sisley na wiosnę 2014 ? Wpadł Wam któryś kolor w oko na usta oczywiście ? :)
Sisley, phyto lip twist dostępna jest do stycznia 2014 roku w perfumeriach w cenie 155zł.
niedziela, 12 stycznia 2014
Pomadka Mac Plumful
Święta, święta i po świętach a u mnie jeszcze kilka kosmetyków , które znalazłam pod choinką i chciałam się nimi pochwalić :D
Pomadki u mnie bardzo rzadko mogliście do tej pory pooglądać:). Moje usta są bardzo chimeryczne, lubią się przesuszać i nie wszystkie wykończenia w pomadkach tolerują tak jak ja bym sobie tego życzyła, niestety.. Dlatego też znacznie częściej sięgam po błyszczyki. W tym roku gwiazdka(szwagierka Asia) obdarowała mnie kosmetykami Mac, paletkę Riri już Wam pokazywałam a dziś pokażę pomadkę, która sprawiła ,że mam chęć na więcej takich , a moje podejście do tego kosmetyku zmienia się bardzo:)
Mac Plumful należy do rodziny pomadek z wykończeniem Lustre . Jest to wykończenie, które sprawia, że ta pomadka ma bardziej transparentne wykończenie niż inne, jest bardziej błyszcząca i pielęgnująca. Zapewnia komfort nawilżenia taki, że nie mam potrzeby nakładania pod nią żadnego balsamu nawilżającego, co w przypadku, każdej innej pomadki było mocno wskazane ;)
Mac Plumful zamknięta jest w typowych plastykowych opakowaniach, charakterystycznych dla marki Mac. Opakowanie jest czarne z wtopionymi licznymi , drobniutkimi błyskotkami brokatowymi. Całość ozdobiona metalowymi , srebrnymi ozdobnikami łącznie z logo firmy, nie wiem jak Wam ale mi te detale bardzo się podobają- proste ale eleganckie, klasa sama w sobie :)
Pomadka ma dość miękką i wilgotną konsystencję, nie jest ona jednak na tyle "gibka" żeby trzeba było bardzo uważać aby się nie złamała.
"Blossoming rose-plum" kwitnąca róża - śliwka, tak Mac opisuje ten kolor, ja bym tu jeszcze dołożyła odrobinę świeżych malin i mogę się podpisać pod tym określeniem koloru.
Moja czerwień wargowa jest dość dobrze napigmentowana , ciemna sama z siebie i wpada w taki zasiniony kolor:/ dlatego też najczęściej sięgam po zdecydowane kolory. Kolor Plumful nałożony delikatnie, jedna, dwie warstwy podbija kolor moich ust, kolejne warstwy dają już bardziej zdecydowany odcień. To właśnie w tej pomadce podoba mi się najbardziej, swobodnie mogę dawkować i krycie i nasycenie kolorem,a przy okazji moje usta nie wołają pić :)
W makijażu :
Mac Plumful dobrze utrzymuje się na ustach, bez jedzenia i picia 1,5 godziny, kolor schodzi równomiernie. Podczas noszenia nie zbiera się z marszczkach, nie migruje poza kontur ust, nie podkreśla suchych skórek i nie przesusza . Wykończenie godne uwagi jeśli szukacie pomadki delikatnie błyszczącej , nie narzucającej się taflą wody ale subtelnie nadającej połysku :)a kolor oczywiście jak zawsze kwestia gustu, na pewno jest w czym wybierać. U mnie Gwiazdka trafiła idealnie :)
Jak Wam się podoba mój odcień ? a możecie macie swoje ulubione kolorki wśród tych pomadek ?
Pomadki u mnie bardzo rzadko mogliście do tej pory pooglądać:). Moje usta są bardzo chimeryczne, lubią się przesuszać i nie wszystkie wykończenia w pomadkach tolerują tak jak ja bym sobie tego życzyła, niestety.. Dlatego też znacznie częściej sięgam po błyszczyki. W tym roku gwiazdka(szwagierka Asia) obdarowała mnie kosmetykami Mac, paletkę Riri już Wam pokazywałam a dziś pokażę pomadkę, która sprawiła ,że mam chęć na więcej takich , a moje podejście do tego kosmetyku zmienia się bardzo:)
Mac Plumful należy do rodziny pomadek z wykończeniem Lustre . Jest to wykończenie, które sprawia, że ta pomadka ma bardziej transparentne wykończenie niż inne, jest bardziej błyszcząca i pielęgnująca. Zapewnia komfort nawilżenia taki, że nie mam potrzeby nakładania pod nią żadnego balsamu nawilżającego, co w przypadku, każdej innej pomadki było mocno wskazane ;)
Mac Plumful zamknięta jest w typowych plastykowych opakowaniach, charakterystycznych dla marki Mac. Opakowanie jest czarne z wtopionymi licznymi , drobniutkimi błyskotkami brokatowymi. Całość ozdobiona metalowymi , srebrnymi ozdobnikami łącznie z logo firmy, nie wiem jak Wam ale mi te detale bardzo się podobają- proste ale eleganckie, klasa sama w sobie :)
Pomadka ma dość miękką i wilgotną konsystencję, nie jest ona jednak na tyle "gibka" żeby trzeba było bardzo uważać aby się nie złamała.
"Blossoming rose-plum" kwitnąca róża - śliwka, tak Mac opisuje ten kolor, ja bym tu jeszcze dołożyła odrobinę świeżych malin i mogę się podpisać pod tym określeniem koloru.
Moja czerwień wargowa jest dość dobrze napigmentowana , ciemna sama z siebie i wpada w taki zasiniony kolor:/ dlatego też najczęściej sięgam po zdecydowane kolory. Kolor Plumful nałożony delikatnie, jedna, dwie warstwy podbija kolor moich ust, kolejne warstwy dają już bardziej zdecydowany odcień. To właśnie w tej pomadce podoba mi się najbardziej, swobodnie mogę dawkować i krycie i nasycenie kolorem,a przy okazji moje usta nie wołają pić :)
W makijażu :
Mac Plumful dobrze utrzymuje się na ustach, bez jedzenia i picia 1,5 godziny, kolor schodzi równomiernie. Podczas noszenia nie zbiera się z marszczkach, nie migruje poza kontur ust, nie podkreśla suchych skórek i nie przesusza . Wykończenie godne uwagi jeśli szukacie pomadki delikatnie błyszczącej , nie narzucającej się taflą wody ale subtelnie nadającej połysku :)a kolor oczywiście jak zawsze kwestia gustu, na pewno jest w czym wybierać. U mnie Gwiazdka trafiła idealnie :)
Jak Wam się podoba mój odcień ? a możecie macie swoje ulubione kolorki wśród tych pomadek ?
niedziela, 29 września 2013
Bobbi Brown Lip Color
Wielką fanką pomadek nie jestem, zdecydowanie wolę błyszczyki:), mam kilka w swoich kosmetycznych zbiorach bo każda kobieta powinna mieć :)
Bardzo ciężko znaleźć mi wśród pomadek odcień, który dobrze wygląda i nie przesusza ust.
Testowałam wiele, jak kolor mi się już spodobał to po chwili miałam tak ściągnięte usta, że musiałam szybko zmyć, nie lubię tego uczucia...
Dałam sobie na jakiś czas spokój z poszukiwaniami , a szukałam matowej, dobrze nawilżającej :)
Wróciłam do tematu po tym jak znajoma pokazała mi swoją, miałam ją również okazję poobserwować podczas pogawędki i picia kawy na Jej ustach.
Zachwyciła mnie trwałość, zamiast skupić uwagę na rozmowie moje myśli krążyły wokół ust ;)
Trochę potupałam nóżkami aż wreszcie wybrałam się do Douglasa i zaczęłam przebierać w kolorach :)
Dziś chciałabym Wam pokazać pomadkę, która ma wykończenie jakiego szukałam a przy okazji nie wysusza ust:)
Bobbi Brown Lip Color
Spośród 20 odcieni jakie są dostępne z tej serii j wybrałam na początek róż:)
Pomadka zapakowana w kartonik , charakterystyczne dla BB czarno- białe opakowanie.
Bardzo elegancka i klasyczna oprawa przykuwa uwagę
Szminka ma kremową konsystencję i półmatowe wykończenie, zawiera masło Shea i składniki nawilżające.
W składzie:
Jest bardzo dobrze napigmentowana, gładko rozprowadza się na ustach, daje delikatny połysk, świetnie się utrzymuje i nie migruje poza kontur warg.
Nie ma wrażenia przesuszenia, nie zbiera się w załamaniach i nie podkreśla suchych skórek.
Stapia się z czerwienią warg i jest niewyczuwalna na ustach .
Zapach typowo pudrowy, mnie jakoś nie szczególnie "bierze" ten zapach ,ale tak dobrze mi się nosi to cudo, że na zapach już przymykam oko :)
na ustach :
I cały makijaż:
Kochani, jeśli macie chęć na takie wykończenie, świetną pigmentację i duży wybór kolorów to polecam :)
Ja jestem wymagająca jeśli chodzi o usta , a zwłaszcza pomadki :) i tej
naprawdę nie mogę nic zarzucić !
Chciałabym wszystkie 20 kolorów :D
Każdy kolor w gamie bazuje na odcieniu brązu harmonizującego z naturalnym zabarwieniem ust.
Z pewnością zakupię jeszcze jakiś inny, bardziej neutralny odcień, choć powiem Wam , że ten różiks zupełnie mi nie przeszkadza w noszeniu na co dzień, satynowe wykończenie łagodzi ( moim zdaniem) intensywność koloru:)
A jak Wam się podoba ?
Może macie w swoich zbiorach szminki z takim wykończeniem, nawilżające?
Polecicie coś?
Przyjemnej i słonecznej niedzieli:)
Ines
Bardzo ciężko znaleźć mi wśród pomadek odcień, który dobrze wygląda i nie przesusza ust.
Testowałam wiele, jak kolor mi się już spodobał to po chwili miałam tak ściągnięte usta, że musiałam szybko zmyć, nie lubię tego uczucia...
Dałam sobie na jakiś czas spokój z poszukiwaniami , a szukałam matowej, dobrze nawilżającej :)
Wróciłam do tematu po tym jak znajoma pokazała mi swoją, miałam ją również okazję poobserwować podczas pogawędki i picia kawy na Jej ustach.
Zachwyciła mnie trwałość, zamiast skupić uwagę na rozmowie moje myśli krążyły wokół ust ;)
Trochę potupałam nóżkami aż wreszcie wybrałam się do Douglasa i zaczęłam przebierać w kolorach :)
Dziś chciałabym Wam pokazać pomadkę, która ma wykończenie jakiego szukałam a przy okazji nie wysusza ust:)
Bobbi Brown Lip Color
Spośród 20 odcieni jakie są dostępne z tej serii j wybrałam na początek róż:)
Pomadka zapakowana w kartonik , charakterystyczne dla BB czarno- białe opakowanie.
Bardzo elegancka i klasyczna oprawa przykuwa uwagę
Szminka ma kremową konsystencję i półmatowe wykończenie, zawiera masło Shea i składniki nawilżające.
W składzie:
Jest bardzo dobrze napigmentowana, gładko rozprowadza się na ustach, daje delikatny połysk, świetnie się utrzymuje i nie migruje poza kontur warg.
Nie ma wrażenia przesuszenia, nie zbiera się w załamaniach i nie podkreśla suchych skórek.
Stapia się z czerwienią warg i jest niewyczuwalna na ustach .
Zapach typowo pudrowy, mnie jakoś nie szczególnie "bierze" ten zapach ,ale tak dobrze mi się nosi to cudo, że na zapach już przymykam oko :)
Na słoczu widać dobrze wykończenie, można chyba rzec "satynowe"
na ustach :
I cały makijaż:
Kochani, jeśli macie chęć na takie wykończenie, świetną pigmentację i duży wybór kolorów to polecam :)
Ja jestem wymagająca jeśli chodzi o usta , a zwłaszcza pomadki :) i tej
naprawdę nie mogę nic zarzucić !
Chciałabym wszystkie 20 kolorów :D
Każdy kolor w gamie bazuje na odcieniu brązu harmonizującego z naturalnym zabarwieniem ust.
Z pewnością zakupię jeszcze jakiś inny, bardziej neutralny odcień, choć powiem Wam , że ten różiks zupełnie mi nie przeszkadza w noszeniu na co dzień, satynowe wykończenie łagodzi ( moim zdaniem) intensywność koloru:)
A jak Wam się podoba ?
Może macie w swoich zbiorach szminki z takim wykończeniem, nawilżające?
Polecicie coś?
Przyjemnej i słonecznej niedzieli:)
Ines
piątek, 12 kwietnia 2013
Makijaż Flamenco :)
Witajcie,
ten post miał być postem typu step by step oka...
Makijaż robiłam parę dni temu i nie myślałam jaki tytuł mu nadam...
Jak obcykałam oko i twarz ... postanowiłam wrzucić na bloga i na fejsa jedno ze zdjęć jako profilowe...
Nie sądziłam , że wzbudzi takie zainteresowanie, ot nowa fotka i tyle...
A o co chodzi?.... Już mówię... zamiast oczu główne skrzypce zagrały usta ... zupełnie przypadkowo...i to pomadka w całym makijażu była głównym tematem komentarzy na FB:)
Wygrzebałam z zaświatów moją starą szminkę Clinique w kolorze 13 Flamenco i się nią umaziałam...
To ona nadała tytuł dzisiejszemu postowi :)
ten post miał być postem typu step by step oka...
Makijaż robiłam parę dni temu i nie myślałam jaki tytuł mu nadam...
Jak obcykałam oko i twarz ... postanowiłam wrzucić na bloga i na fejsa jedno ze zdjęć jako profilowe...
Nie sądziłam , że wzbudzi takie zainteresowanie, ot nowa fotka i tyle...
A o co chodzi?.... Już mówię... zamiast oczu główne skrzypce zagrały usta ... zupełnie przypadkowo...i to pomadka w całym makijażu była głównym tematem komentarzy na FB:)
Wygrzebałam z zaświatów moją starą szminkę Clinique w kolorze 13 Flamenco i się nią umaziałam...
To ona nadała tytuł dzisiejszemu postowi :)
no teraz wreszcie stepik
1) na całą ruchomą powiekę nałożyłam Panit Pota Mac i zielonkawy cień Smashbox
2) kącik zewnętrzny oka i załamanie powieki pomalowałam cieniem Scene Mac i roztarłam
3) wzdłuż górnej granicy linii rzęs narysowałam , cienkim pędzelkiem kreskę granatowym cieniem Smashbox
4) kącik wewnętrzny i pod łukiem brwiowym roztarłam cień White Frost Mac, rzęsy pomalowałam tuszem Clinique High Impact Extreme Volume
Na twarz nałożyłam
Korektor pod oczy Benefit Fake Up
BB Nude Diora w kolorze 002
Sypaniec Diorskin w kolorze 030
Róż Mac Warm Soul
I Meteorytki Guerlain
i ta sławetna POMADKA:)
i fotka w całości mejkapa ;)
A Wy co myślicie o tej szmince ?
Pozdrawiam
Ines
( Hiszpańska Ines kojarzy mi się z Flamenco bardzo;) )
Subskrybuj:
Posty (Atom)



























